Podróże

Zoologischer Garten Berlin

Berliński ogród zoologiczny jest jednym z największych zoo w Niemczech, a też bez wątpienia jednym z największych na świecie mając na uwadze liczbę gatunków.
Jak już wiecie, kochamy zwierzęta i lubimy odwiedzać zoo, więc za każdym razem gdy podróżujemy do nowego miasta w innym państwie, pierwsze co robimy – sprawdzamy czy jest w nim ogród zoologiczny i w jakich godzinach jest czynny 😀
Tym razem było trochę inaczej. Przecież byliśmy już w Berlinie, więc czemu nie odwiedziliśmy tego pięknego ogrodu podczas pierwszego pobytu? Odpowiedź jest prosta – poprzednim razem nie zdążyliśmy. Dlatego w ostatni długi weekend postanowiliśmy wrócić do jednego z naszych ulubionych miejsc na mapie i uzupełnić braki po poprzedniej wizycie. I chociaż celów ponownych odwiedzin Berlina było kilka (o których opowiemy w kolejnych wpisach), najważniejszym z nich było odwiedzenie ogrodu zoologicznego.


Kiedyś kompletnie zniszczone, dziś kwitnie i wciąż się rozwija.
W Zoologischer Garten czeka na nas półtora tysiąca gatunków, a to jakieś dziewiętnaście tysięcy zwierząt. I wszystkie je możemy zobaczyć za jedyne 15,5€- dla porównania dobry kebap kosztuje ok 6-8€ i zjemy go w niecałe 10 minut, kiedy w zoo spędzimy cały dzień, a samopoczucie na pewno nie będzie gorsze, niż po zjedzeniu kebapa 😉
Więc cena za bilety może i jest nieco większa w porównaniu do innych krajów, ale bardzo rozsądna jak na przywileje, które oferuje.
Zoo znajduje się w berlińskiej dzielnicy Tiergarten, blisko stacji S-Bahn oraz dworca kolejowego Zoologischer Garten (na który lokalnie się mówi Bahnhof Zoo). A więc dojedziecie tam jak metrem, tak i kolejką, zapewne są też autobusowe połączenia, ale nigdy z nich nie korzystaliśmy ze względu na poprzednie.


Na powyższym zdjęciu widzicie plan zoo na mapce, którą otrzymacie wraz z biletem. Nigdy nie wędrujemy wyznaczonymi ścieżkami – zawsze idziemy tam, gdzie nas oczy lub nogi zaprowadzą. Nie było inaczej i tym razem – spacerowaliśmy bardzo chaotycznie, przez co się trochę zgubiliśmy i pewnie przez godzinę nie mogliśmy znaleźć… lwa 🙁

Elephant House

Zaraz po wejściu do zoo naszą uwagę zdobyły słonie – duże i małe, prychały, bawiły się, posypywały się piaskiem, tuliły się do ściany i kradły wodę by później siebie nią spryskać. Kochamy słonie i moglibyśmy je obserwować godzinami, są niezwykle mądrymi zwierzętami. Oczywiście, naszym marzeniem jest kiedyś owych przytulić – to byłaby najbardziej magiczna chwila w naszym życiu.

Antelope House
Następnie trafił nam się piękny pałac, w którym mieszkały wzniosłe i bardzo dumne żyrafy. Dumne, ale nie skąpe – dzieliły go z piękną i przepełniona gracją antylopą 🙂
Kolejne piękności czekały na nas tuż obok – cudowna pani sarenka i jej ukochany, który co chwila się pojawiał by sprawdzić czy wszystko u niej w porządku.
Uwielbiamy obserwować taką więź w naturze – czystą, prawdziwą i bez żadnych oczekiwań, jak np. występuje to u ludzi.

Penguin World
Lubicie foki? Bo my baaaaardzo. I właśnie one były następne na naszej ścieżce.
Szczególnie jedna, nasza ulubiona. Wylegiwała się na słońcu, robiąc śmieszne miny i ziewając, jakbyśmy to my ją zmuszali do snu 🙂 Utożsamialiśmy się z nią i bardzo brakowało nam tego leżenia i „nicnierobienia” – od rana byliśmy na nogach, o tej porze w słońcu temperatura sięgała do 30+ stopni, a my padaliśmy z nóg po kilkugodzinnym spacerze zaraz po tym, jak wylądowaliśmy w stolicy Niemiec.
Niemniej jednak, nasza foka dodała nam otuchy – była przecudowna i obserwowaliśmy ją z wielką frajdą.

Ale jak nazwa wskazuje, były tu nie tylko foki, ale też pingwiny.
Niektóre podpływały tak blisko, że można je było dotknąć 🙂 Słodkie maleństwa, ale trzeba uważać, bo mogą ugryźć.

Panda Garden
Kolejnym, bardzo ekscytującym miejscem w zoo był ogród, w którym mieszkały… pandy. Nigdy jeszcze ich nie widzieliśmy, w żadnym kraju, w żadnym zoo. Były więc dla nas wyjątkowe 🙂
Jeśli sam ogród został bardzo pomyślnie zaprojektowany, to z samymi pandami było trudno się spotkać, a już tym bardziej raczej problematycznie by było nawiązać kontakt wzrokowy lub jakikolwiek inny.
Te wielkie pluszaki, jak na pandy przystało, akurat przebywały w fazie odpoczynku, a więc nie mogliśmy śledzić ich ruchów. Poza tym, nie tylko dla nas pandy okazały się być atrakcyjne – tłumy, które gromadziły się przy szybach były takie, jakby każdej osobie zapewniono zrobienie sobie selfie z wielkim misiem 🙂 Odpuściliśmy sobie pokonywanie dzikich tłumów turystów, podeszliśmy sobie grzecznie najbliżej jak się dało, pyknęliśmy kilka fot szyby, za którą ledwo co widać śpiące pandy i poszliśmy oglądać kury… 

Następnie z-za krzaków (by nie spłoszyć), przez chwilę oglądaliśmy zebry i ich piękne umaszczenie. Te zwierzęta są dla nas cudem natury i niesamowitym przykładem jej talentu.

Primate House
Nie obeszło się i bez małp. Od goryli (których nie udało nam się znaleźć…) przez szympanse po kapucynki i inne malutkie małpeczki. Niektóre spały, inne grzebały w swojej sierści w poszukiwaniu dodatkowego białka, inne rozkoszowały się owocami i podziwiały ludzi.
Nigdy się nie zastanawialiście, jak postrzegają nas zwierzęta? Szczególnie w zoo?
My myślimy, że dla takich małp my, ludzie, możemy być jeszcze większą rozrywką, niż one dla nas 🙂

Wreszcie też zobaczyliśmy wilki! I to nie byle jakie, lecz polarne!
Były fascynujące. Od razu nam się przypomniał serial pod tytułem „Gra o tron”, który uwielbiamy, tak samo jak wątek z wilkami w nim.
Nigdy jednak nie udało nam się ich zobaczyć na własne oczy – nawet we wszystkich poprzednich zoo, za każdym razem jak ich szukaliśmy, nie było po nich śladu. Tym razem się udało i możemy z pewnością stwierdzić, że chętnie byśmy przygarnęli takiego wilczura do domy 🙂
A obok wilków mieliśmy okazję poznać misie – do tej pory widzieliśmy tylko misie polarne, które zdecydowanie się męczą w naszym klimacie i było nam smutno na to patrzeć…
Ale za to niedźwiedź himalajski czuł się jak u siebie 🙂

Kolejnym niesamowitym i bardzo ruchliwym zwierzątkiem był pancernik.
Byliśmy w szoku z tego, jak się porusza – nie wiedzieliśmy, że te zwierzęta są tak szybkie :O

Cóż, moglibyśmy tak pisać w nieskończoność, ale nie chcemy nikogo zanudzać.
Morał jest jeden: kochasz zwierzęta? Jeśli tak to przy następnej wizycie w Berlinie koniecznie zajrzyj do berlińskiego zoo.
Nie lubisz? Cóż, i tak tam zajrzyj, przyjrzyj się, a jesteśmy przekonani, że Ci się spodoba 🙂
Zwierzęta nas potrzebują.
Nie zawsze mamy możliwość zrobić coś dla nich, ani przygarnąć (wilk lub słoń w mieszkaniu byłby lekką przesadą).
Ale samym wypadem do zoo i odwiedzeniem ich w jakiś sposób im pomagasz.
I zamiast tego by porównywać ceny i mówić, jak drogie są bilety do zoo – dołóż swoją cegiełkę i wesprzyj te maleństwa (nawet te większe), bo nie mają nikogo poza nami.

 

You Might Also Like...