Myśli Pomysły i inspiracje

Plany na przyszły rok

Zbliża się koniec roku.
Pewnie większość z Was już analizuje wydarzenia z tego roku, co zrobiliście dobrze, co źle, a co można by było naprawić jakby się tylko miało jakąś super-siłę albo mogło się cofnąć w czasie jak mój ulubiony superbohater DC Comics – Flash.
Ale co było to było i nic już z tym nie zrobimy.
Co więcej – nie wraca się do przeszłości. Niech sobie siedzi tam gdzie powinna, a my jesteśmy tu i dziś.
Jedyne, co powinno wywoływać u nas jakieś emocje – dziś i jutro, ale, bez wątpienia, nie wczoraj.

Wiele osób nie umie pożegnać się ze starymi dziejami i wciąż do nich wraca, tym samym pogarszając swój stan na dziś, a możliwe też, że i jutro. Sentymentalność jest dobra, ale warto pamiętać by nie przesadzać.

Niektórzy zaś nie potrafią pogodzić się z faktem bycia czyjąś przeszłością i tego, że ten ktoś się z nimi już pożegnał, rysując wystarczająco wyraźną granicę, która bardzo precyzyjnie rozdziela to, co było i to, co jest teraz. Nie mogą się pogodzić, że zostali w czasie przeszłym, bez możliwości pojawienia się w teraźniejszości tych osób.
Cóż, i tak też bywa. Ale skoro człowiek jest panem swojego życia i czasu, trzeba szanować jego decyzję i ją przyjąć z pokorą, przestać się ośmieszać przed nim i innymi, a przede wszystkim przed samym sobą.


Wracając do tematu 🙂

Niektórzy planują, a inni bardzo stawiają na spontaniczność. Nie warto też zapominać o połączeniu tych dwóch składników 🙂 Dla mnie planem idealnym jest jego brak, ale w niektórych sytuacjach planowanie jest bardzo przydatne.
Nie mówię tu o planowaniu życia, związku, ani ścieżki zawodowej – to się nie uda, jeśli będziemy się trzymać nawet idealnego planu. Mówię o rzeczach codziennych: zaplanowanie listy zakupów, zarządzanie czasem swojej pracy, planowanie rzeczy, które chcielibyśmy skończyć w danym tygodniu lub miesiącu (ew. roku).
Osobiście mam tak bardzo chaotyczną pracę (ale między innymi za to ją uwielbiam!), że bez planu dnia trudno by mi było o wszystkim pamiętać i cokolwiek skończyć. Tak samo z zakupami: owszem, żyjemy w czasach, gdzie rządzi online i z poziomu mobile jesteśmy w stanie zdziałać cuda! Ale za każdym razem zwykła lista zakupów działa (przynajmniej w naszym przypadku), a, przede wszystkim, dzięki spisanym wcześniej pozycjom, zaoszczędzamy duuuużo czasu i sił 🙂
Nie będę nikogo uczyć jak robić listę zakupów, ale jeśli chodzi o „narzędzia” do planowania swojego dnia, tygodnia, miesiąca i roku – tu coś podpowiem.

My, kobiety, lubimy rzeczy piękne (wydaje mi się, że nie tylko kobiety 😉 ), ważne, żeby były one też przydatne. Jedną z takich rzeczy są kalendarze, którymi są zawalone wszystkie empiki i sklepy biurowe już od października. Ja wolę bardziej oryginalny rodzaj plannera, który, nie zapominajmy, będzie mi towarzyszył przez cały rok.
W tym roku ów otrzymałam na Gwiazdkę (tak, my swoją Gwiazdkę mieliśmy nieco wcześniej), a z tą firmą spotkałam się pierwszy raz (dziwne).

Jest nim piękny Happy Planner, a w Polsce go zamówicie m.in. tutaj: The Happy Planner
Od siebie dodam, że z ładniejszym i bardziej praktycznym wykonaniem jeszcze nigdy się nie spotkałam (mam tu na myśli układ tygodni, przestrzeń do pisania, nietypowe wizualne wykonanie oraz okładka, która w żaden sposób nie ma prawa się zniszczyć, nawet jeśli będziemy plannerem rzucać).
Szczegóły i rodzaje znajdziecie w linku powyżej, a poniżej załączam kilka zdjęć mojego cudownego towarzysza w przyszłym roku 🙂





Oficjalny profil na Instagramie: The Happy Planner

PS Cena bez wątpienia jest warta swojego właściciela 😉

 

You Might Also Like...