Podróże

Oceanarium-tropicarium w Budapeszcie

Oceanarium-tropicarium w Budapeszcie jest jednym z tych magicznych miejsc, obok którego nie mogliśmy przejść obojętnie.
Jak już pewnie wiecie, jesteśmy miłośnikami wszystkich ziemskich stworzeń, tych morskich również. Dlatego nawet przez chwilę się nie zastanawialiśmy czy warto owe miejsce w stolicy Węgier odwiedzić.

Oceanarium mieści się w ok. 50 min od centrum miasta, dlatego było to dla nas także dobrą okazją by wreszcie siąść i pozwolić nogom odpocząć po całodniowym spacerze. Na szczęście, komunikacja miejska w Budapeszcie działa bez zarzutów i bez problemu dojechaliśmy tam, a później też z powrotem.

Nie bardzo umiemy porównać to miejsce do innych takich, dlatego że niewiele takich miejsc dotychczas odwiedziliśmy, co nie znaczy, że nie zrobiło na nas wrażenia.
Oceanarium-tropicarium istnieje od osiemnastu lat i było ponoć pierwszym w Europie Środkowo-Wschodniej. Tyle z historii.
Składa się z kilku oddzielnych nietypowych hal, gdzie znaleźliśmy różne wystawy tematyczne.
Jak tylko weszliśmy – przenieśliśmy do dżungli, w której mogliśmy podziwiać jak bardzo ciekawe egzotyczne gatunki, tak i piękną tropikalną roślinność, z którą wcześniej nie mieliśmy okazji się spotkać osobiście (chyba że oglądając Discovery).

Oszałamiające wrażenie na nas zrobiły akwaria – największy zbiornik ma 1400 m3 wody, a reszta (jest ich ponad 50) średnio mieści od 5 do 40 tysięcy litrów wody!
Było to zaiste niepowtarzalne uczucie – przebywanie w pomieszczeniu z rekinami i innymi osobnikami morskiej fauny, które, dosłownie, pływały nad naszymi głowami 🙂


Poznaliśmy nie tylko różne gatunki morskie, ale też gatunki słodkowodne, mieszkające w jeziorach Azji i Afryki, Ameryki Południowej (nie zabrakło też krwiożerczych piranii),  piękne zbiorniki z rybkami amazońskimi, a także przedstawicieli fauny węgierskiej w typowym dla nich środowisku.
Mieliśmy też okazje pogłaskać po brzuszkach płaszczki, które same do nas w tym celu podpływały, a w zbiorniku z rafą koralową odszukaliśmy też Nemo i jego rodzeństwo! 🙂


Droga nas zaprowadziła też do prawdziwego lasu deszczowego, gdzie w tropikalnej mgle odpoczywały sobie krokodyle. Piękna roślinność, imitacja dnia, przechodzącego w noc, odgłosy grzmotów i deszcz, drewniane pomosty pozwoliły nam się poczuć jak w prawdziwym wiecznie zielonym lesie.
Spotkaliśmy też małpki, legwany i węże.


Tak czy inaczej, jeśli lubicie rybki (te mniejsze, jak i większe) oraz podziwiacie egzotyczną roślinność – bez wątpienia, zakochacie się w tym miejscu 🙂

Oceanarium-tropicarium znajduje się przy ul. Nagytétényi 37-43, gdzie dotrzecie dzięki połączeniom autobusowym z przesiadką lub bez (w zależności z jakiego dokładnie miejsca wyruszycie). Jedzie się tam niecałe 50 minut, a bilety można kupić na każdym przystanku autobusowym.
Bilet w tropicarium-oceanarium kosztuje ok 35 zł.
Czas pobytu – my potrzebowaliśmy ok 2 godzin by bez pośpiechu się rozejrzeć i, przy okazji, odpocząć 🙂

You Might Also Like...