Podróże

Miasto pierników i Kopernika

Jak się mówi, podróże są małe i duże.
Zaczniemy od małej.

Nie trzeba wyjeżdżać za tereny Polski by podróżować, ba, uważam, że właśnie warto podróżować po swoim kraju, m.in. po to, by lepiej go poznać.

Wszystkich podróżników dziele na 2 kategorie: na tych, co podróżują by poznać nowe miasta, kraje, poznać kulturę i obyczaje i z szacunkiem przyjąć to, co miejsce, które odwiedzają, im oferuje i takich, którzy dużo narzekają, na każdym kroku widzą same minusy, wszystko porównują do Polski i są wiecznie niezadowoleni, a jadą gdzieś tylko po to, by zrobić sobie selfie obok najbardziej przereklamowanego zabytku w danym miejscu i wrzucić go na Instagram, bo jest to ostatnio bardzo modne.
Nie oceniam i nikogo nie chcę obrazić, każdy robi to co lubi, ale czasami to jęczenie i porównywanie bywa bardzo smutne. Cóż, wróćmy do tematu.

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie piękne miasto pierników i Kopernika. Nie jest to nasze ulubione miasto w Polsce, ba, nie istnieje w naszym życiu określenie „ulubiony” (chyba że mówimy o jedzeniu). Dlaczego zatem piszę o Toruniu? Po prostu jest ostatnim z polskich miast, które odwiedziliśmy w zeszłym roku, więc chciałam o nim napisać kilka słów.

Na tym blogu nie znajdziecie kwintesencyjnych recenzji ani przemądrzałych wskazówek, gdzie trzeba pójść, co zobaczyć i gdzie zjeść obiad – to zostawiamy dla Was, niech każdy idzie swoją własną ścieżką i wybierze swoje miejsca, które będą mu się z danym miastem kojarzyć 🙂 My tak robimy za każdym razem i to działa. Serio 🙂 Dlatego postanowiliśmy, że nie będziemy narzucać swojego zdania i że każdy sam jest na tyle rozsądny, że wybierze własny szlak.

Do Torunia z Warszawy dobraliśmy się pociągiem – kilka godzin i byliśmy na miejscu. Wyruszyliśmy z samego rana, dlatego na miejscu byliśmy chwilę przed 11:00, co dawało nam dużo czasu na spacerowanie po mieście. Bez względu na to, że był październik – było bardzo ciepło. Ponoć, był to jeden z najcieplejszych dni tej jesieni w Toruniu (do pogody, jak i do reszty, mamy dużo szczęścia).

Oczywiście, jak w każdym mieście, w którym jesteśmy, wyprawę zaczynamy od Starówki. Toruńska, mimo swoich niewielkich rozmiarów, bardzo nam się spodobała, więc obeszliśmy ją nie raz.
Piękna architektura (która nieco przypominała nam ulice Budapesztu), zadbane uliczki, dużo zieleni dookoła i bardzo pozytywna atmosfera sprawili, że czuliśmy jak w domu.



Byliśmy zachwyceni toruńskimi pomnikami, m.in. toruńskiej piernikarki, psa Filusia oraz osiołka – tyle pomników nie widzieliśmy chyba jeszcze w żadnym mieście.

Znaleźliśmy też toruńskiego smoka, który, jak legenda głosi, w 1746 roku miał zaszczyt pojawić się na Przedzamczu aż dwukrotnie!

Poza spacerowaniem po Starówce, przez przypadek natknęliśmy się na muzeum Gwiezdnych Wojen, a więc jako geekowie (a szczególnie Kochanie, największy wielbiciel starwarsów, jakiego znam) nie mogliśmy się nie skusić. Poznaliśmy więc osobiście Vadera, Yodę, R2-D2, C-3PO, nie obeszło się też bez szturmowców. Chcieli mnie przekabacić na swoją stronę mocy, ale Ukochany tak mocno mnie trzymał za rękę, że sobie odpuścili 😉

Po długiej przechadzce odpoczęliśmy trochę na ławeczce nad Wisłą (mi się udało nawet chwilę zdrzemnąć), kupiliśmy trochę pierników dla naszych bliskich, zjedliśmy dobrą zupę w restauracji, w której, jak się później okazało, przez chwilę rządziła Gesslerowa (nazwy zdradzać nie będziemy, żeby nie zepsuć efektu zaskoczenia, jeśli też tam traficie przez przypadek, tak jak my).

Nie byliśmy w Planetarium (zostawiliśmy go sobie na następny raz), ani nie kupiliśmy pierników w najbardziej przereklamowanej toruńskiej cukierni 😉 Wróciliśmy za to z przyzwoitymi piernikami oraz przepysznym domowym syropem lawendowym, który kupiliśmy na śmiesznym małym bazarku na Starówce u bardzo sympatycznego pana 🙂

A więc, czy warto odwiedzić Toruń?
Bez wątpienia, warto.
Warto, jak każde inne miasto w Polsce i na świecie.
Warto, bo każde miasto jest niesamowite na swój sposób i kryje własną niepowtarzalną historię, której nigdzie więcej na świecie nie spotkacie.
Nie ma miejsc, których nie warto odwiedzać, tak jak potraw, których nie warto próbować (najpierw chciałam porównać z ludźmi, ale niektórych jednak lepiej nie poznawać).
Cały świat jest unikalny, a więc warto.

You Might Also Like...