Podróże

Londyn na weekend. Dzień II

Pierwszy dzień, spędzony w Londynie był bardzo lovely i o tym przeczytacie tutaj 
Kolejny nasz dzień, spędzony w Londynie, chcielibyśmy podsumować w 3 częściach:

I. Z Hyde Parku do Buckingham Palace
II. Alternatywa w Camden Town
III. King’s Cross – gdzie ten Potter?

Następnie był powrót na lotnisko London Stansted, z którego wróciliśmy do domu.
I tym samym, skończył się nasz cudowny weekend w Londynie.


I. Z Hyde Parku do Buckingham Palace

Niedziela zaczęła się od śniadania w hotelu i pakowania się – musieliśmy ruszać dalej, a o 18:00 być na lotnisku, potrzeba zwiedzania była ogromna, a czasu zostało nie tak wiele.
Trzeba było znaleźć złoty środek i połączyć powrót z atrakcją, co też zrobiliśmy.
Dzięki temu, że The Paddington Hotel London jest rozmieszczony w pobliżu Hyde Park, postanowiliśmy 
powędrować właśnie przez niego – to była dobra decyzja, poranny spacer nam bardzo się przydał po bardzo aktywnej sobocie 🙂


Hyde Park jest jednym z królewskich parków w Londynie, rozmieszczony na ponad 150 hektarach ziemi.
Dzieli go na dwie części jezioro Serpentine.


Przed parkiem znajduje się brama
 Marble Arch, która do 1851 roku pełniła swoje funkcje przy Buckingham Palace, ale ponieważ była zbyt wąska dla królewskiej eskorty, została przeniesiona.


Spacer nam zajął godzinę – po drodze spotkaliśmy wiele osób mimo wczesnej poranne godziny. Ludzie biegali, jeździli konno, karmili kaczki i gołębie, na spacer wybrało się wiele rodzin.
Widoki były cudowne – był marzec, a w Londynie prawie wszystko już rozkwitło… Drzewka, trawa, kwiaty – wiosna w pełni!


Kolejnym naszym przystankiem, zaraz po wyjściu z Hyde Park, był wszystkim znany Buckingham Palace – spacer przez parku zaprowadził nas wprost do rodziny królewskiej.


Oczywiście, nie zwracając uwagi na porę dnia, pod pałacem roiło się mrowisko ludzi – ba, jest jedno z najbardziej popularnych miejsc w Londynie! Ludzie tam stoją nawet po kilka godzin z nadzieją, że ujrzą kogoś z rodziny królewskiej w oknie 🙂
My, żeby zdążyć jeszcze w kilka cudownych miejsc, spędziliśmy tam kilkanaście minut i ruszyliśmy dalej.


II. Alternatywa w Camden Town

Jest to bez wątpienia najbardziej alternatywna dzielnica w całym Londynie oraz jaką kiedykolwiek widzieliśmy!
Właśnie to miejsce dało początek dla rozwoju handlu i rozrywki, a też scenom muzycznym, związanym z kulturą alternatywną.
Camden Market to nic innego, jak skupowisko przeróżnych targów, gdzie kupicie różne pamiątki, tekstylia, rękodzieła, a nawet meble z różnych zakątków świata, a też zrobicie pircing i wrócicie do domu z tatuażem 🙂

Camden Lock Market, znajdujący się tuż przy kanałach, był pierwszym bazarkiem z rękodziełem artystycznym, obecnie mającym dużo większy asortyment, niż kiedy został otwarty 🙂


Nam najbardziej spodobał się jednak targ z… jedzeniem 🙂
Straganów była tam niezliczona ilość, można było spróbować jedzenie z każdego krańca świata (na pewno mieli też polskie smakołyki!), my jednak byliśmy najbardziej ciekawi lokalnego jedzenia, czyli Fish&Chips, na które polowaliśmy od początku naszego pobytu w sercu Anglii.
I wiecie co? Coś w tym jest, że uliczne żarcie smakuje najlepiej…
Bo było przepyszne!


Po jedzeniu trochę odzyskaliśmy siły i ruszyliśmy dalej. Niestety, zostawało nam coraz mniej czasu, dlatego nie na zbyt wiele mogliśmy już sobie pozwolić – przed nami było ostatnie miejsce w Londynie i wyprawa pociągiem na lotnisko.


III. King’s Cross – gdzie ten Potter?

Ostatni nasz na tę podróż przystanek – stacja King’s Cross.
Dworzec znany m.in. z powieści o
Harrym Potterze – mieści się na nim peron 9¾, który jest dostępny tylko dla czarodziejów.
Poza peronem, w filmie Harry Potter i Komnata Tajemnic była też pokazana neogotycka fasada dworca St. Pancras.


Przy King’s Cross znajduje się też British Library – jedna z największych bibliotek świata.


Już z posesji biblioteki widać piękne dzieło neogotyckiej architektury – St. Pancras Renaissance London Hotel, na którym kończy się ten wypad do Londynu.


Jaki jest Londyn?

Jest to miejsce pełne piękna – począwszy od architektury, kończąc na pięknych widokach i ciekawych miejscach.
Bez wątpienia można powiedzieć, że jest to królewskie miasto – przechodząc uliczkami, parkami, wędrując pomiędzy budynkami nie można się powstrzymać przed wyobrażeniem sobie, jak te miejsca wyglądały kilkadziesiąt lat temu i jak przedstawiciele rodzin królewskich chodzili tymi samymi ścieżkami.
Jest to też miasto przyjazne osobom, szukającym siebie, jak i tym bardziej zbuntowanym, dla którym motywem przywodnim jest wolność.
Dokładnie tak – w tym mieście czujesz się wolnym.
Z drugiej strony, jest to cudowne miejsce do odwiedzania, nie do mieszkania – przynajmniej dla nas 🙂


Z przyjemnością jeszcze tam wrócimy – zostało mnóstwo miejsc, których nie zdążyliśmy zobaczyć i ścieżek, którymi bardzo byśmy chcieli pójść.
Zatem nie żegnamy się, lecz mówimy „do następnego!” 🙂

You Might Also Like...