Podróże

Estońskie klimaty

Głównymi bohaterami dzisiejszego wpisu będą dwa piękne estońskie miasta – Tallinn i Tartu.
Miałam je okazję odwiedzać podczas podróży służbowych.

Mimo „szarości, depresyjności oraz specyficznego estońskiego klimatu” jak wiele osób opisuje, bardzo mi te miasta się spodobały. Mało tego, wg moich spostrzeżeń, naprawdę różnią się od większości europejskich miast swoim niepowtarzalnym klimatem (we wszystkich znaczeniach tego słowa) 😉
A jeśli wcześniej nie braliście pod uwagę Estonii jako kraju wartego odwiedzenia, z ręką na sercu mówię: warto.
Bo tak jak każdy inny, ten skandynawski kraj ma swój urok i to niepowtarzalne „coś”.
Może i jest tam lodowate skandynawskie powietrze, a zimą nie pomaga nawet 10 warstw ubrania na sobie, zawsze jest to bardzo ciekawe doświadczenie.

PS
Niestety, jest to pierwszy wpis na naszym blogu, w którym nie będzie pięknych zdjęć w dobrej rozdzielczości – udało mi się jednak odgrzebać kilka obrazków, które, nie zważając uwagi na kiepską jakość, jednak pokazują urok tych miejsc 🙂


Tallinn

Jeśli zajrzycie do Wikipedii, dowiecie się, że Tallinn to nie tylko stolica, ale kulturowe, polityczne i ekonomiczne centrum Estonii, a także jest jednym z najinteligentniejszych miast na świecie – jest to, bez wątpienia, kraj bardzo rozwinięty jeśli chodzi o technologię, infrastrukturę jak i samą branżę IT – mogę to osobiście potwierdzić, jako osoba, pracująca w międzynarodowej firmie, korzenie której sięgają właśnie Estonii 🙂


Przez dostęp do morza, Tallinn zawsze odgrywał ważną rolę w obszarach morza Bałtyckiego.
Port w Tallinnie – jest zdecydowanie #musttovisit jeśli zaniesie was do tego miasta 🙂
Dogadacie się tu języku estońskim, angielskim, a także… rosyjskim. No właśnie – Estończycy bardzo dobrze pamiętają swoją historię, poza tym, wszystkie starsze pokolenia uczyły się tego języka w szkołach, dlatego dziś bezproblemowo się dogadują w tym języku (ja mam swój sentyment do tego języka, który uważam za piękny – może kiedyś napiszę więcej słów na ten temat).


Sercem Tallinna jest, bezspornie, Stare Miasto, wniesione na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Jest to najstarsze miejsce w stolicy, gdzie osiedlili się pierwsi mieszkańcy tego miasta.
Na Starym Mieście można zobaczyć większość okazów architektury, którym udało się przetrwać do naszych czasów – np. wielkie mury i ściany, które powstały w XI wieku.


Cała Starówka jest piękna, zawsze przepełniona tłumami turystów, znajduje się tam też mnóstwo knajp z prawdziwym estońskim jedzeniem, wystrój których przypomina doprawdy stare czasy: restauracje z długimi ławami zamiast krzeseł, w których oświetlenie zapewniają duże świece, a rysunki na ścianach przedstawiają epokę średniowiecza.
Bez wątpienia, do Tallinna warto się wybrać nawet tylko po to by zobaczyć Stare Miasto.


Przeciwnym obliczem architektury Starego Miasta jest współczesne budownictwo.
Nie znajdziecie tam zwykłych budynków – większość z nich jest przeszklona od dołu do góry.
Teoretycznie, jest to nowoczesny trend w architekturze, ale nie o to w tym wszystkim chodzi.
Większość moich estońskich znajomych uważa, że ich kraj jest… jednym z najbardziej szarych i depresyjnych miejsc na świecie. A wszystko przez ich klimat i, zwyczajnie, brak słońca 🙁
Dlatego tak bardzo go cenią i starają się zapewnić sobie maksymalne oświetlenie.


Przypominam, jak pierwszy raz odwiedziłam Tallinn.
Był to jeden z czerwcowych dni, w Warszawie już było ciepło, a w Estonii… zastała mnie ulewa ze śniegiem i gradem.
Słońce wychodziło na chwilę i chowało się za ciężkimi szarymi chmurami. I tak było przez 90% czasu.
Oczywiście, jest tam też lato i słoneczne dni, na które mi się również udało trafić. Szkoda tylko, że są krótko.
Dlatego Estończycy szukają możliwości by jak najdłużej cieszyć się dziennym światłem – stąd przewaga okien, a nie ścian w większości budynków.


Tartu

Jeśli Tallinn wszyscy kojarzą jako serce Estonii, to Tartu jest drugim po Tallinnie miastem, jeśli chodzi o wielkość, a także rolę, którą odgrywa.
Miasto cieszy się mianem stolicy kulturowej, a także intelektualnej, ze względu na Uniwersytet Dorpacki.
A jeśli sięgniecie do historii to dowiecie się, że Tartu ma też coś wspólnego z Polską – kiedy tam dotarłam, bardzo się zdziwiłam, że miasto ma flagę w polskich barwach narodowych, które, jak później wyczytałam, mu nadał nikt inny, jak Stefan Batory 🙂
Przyjeżdżało tu też wiele Polaków swojego czasu na studia, a więc w Tartu mieszkańcy Polonii są od zawsze mile widziani.


Nie zabrakło w tym mieście też języka rosyjskiego – kiedyś był obok niemieckiego jako język wykładowy na uniwersytecie, ale nigdy to miasto nie było rosyjskim – prędzej niemieckim.
Poza tym,Tartu ma bardzo specyficzną architekturę (przeważają małe domki, wąskie, zgrabne uliczki), malutka, ale bardzo ładna Starówka i dużo pięknych starych kamienic.
Jeśli kiedyś traficie do Tartu ze swoją ukochaną połówką, koniecznie znajdźcie na Starówce fontannę, przedstawiającą zakochaną parę pod parasolem 😉

Co warto zwiedzić w Tallinnie i Tartu – nie będę nikomu narzucać, niech każdy sam wybierze miejsca i zabytki, które będą dla niego ciekawe.
Podpowiem tylko, że np. w Tallinnie wszystkie najciekawsze zabytki znajdują się w 30 min od Starego Miasta.
Jeśli chcecie z podróży do estońskiego kraju przywieźć coś więcej, niż pocztówkę, możecie kupić słodycze firmy Kalev (to chyba najsmaczniejsza czekolada, jaką w życiu jadłam), a kolejną smaczną pamiątką będzie likier Vana Tallinn, który, chociaż nie piję alkoholu, udało mi się spróbować – smakowo jest bardzo podobny do Jaggera i spodoba się wielbicielom ziołowych smaków (mi się marzy zimowa herbata z tym trunkiem – powinna być przepyszna!)

Kilka ważnych szczegółów:

*warto się przygotować do tego, że Estonia jest… droga (ale o wiele mniej w porównaniu do innych skandynawskich państw, takich jak np. Finlandia czy Norwegia).
*nie musicie się jednak martwić o zabranie ze sobą gotówki w postaci Euro – w każdym miejscu zapłacicie bez problemu kartą (nawet w malutkim spożywczaku).
*jeśli chcecie sporo zwiedzić i poruszać się po Tallinnie komunikacją miejską to bardzo opłaca się wyrobić Tallinn Card.
* zawsze warto zabrać ze sobą coś ciepłego – estońska pogoda lubi zaskakiwać! 😉

You Might Also Like...