Podróże

Co kraj to poczęstunek

Mówi się, że co kraj to obyczaj i całkowicie się z tym zgadzamy. Każda kultura jest inna i piękna na swój sposób, niektóre kultury są bardziej podobne, niektóre zaś diametralnie się różnią i to jest właśnie ich urokiem i powodem, dlaczego tak bardzo chcemy je poznawać.
Szerzej o kulturach i obyczajach porozmawiamy kiedy indziej, a dzisiejszy wpis chcielibyśmy poświęcić… jedzeniu 🙂
Jak już wiecie – kochamy jedzenie, uwielbiamy gotować, a jeszcze bardziej odkrywać nowe smaki. Dlatego jak tylko odwiedzamy nowe miasto (czy to zagranicą czy w naszym kraju) musimy spróbować lokalnych smakołyków – bez tego do domu nie wrócimy!
Dziś wybraliśmy kilka potraw, które jedliśmy podróżując do zupełnie różnych europejskich miast oraz miast Polski 🙂

Barcelona

Jeśli Barcelona to bez wątpienia owoce morza 🙂
Świeżutkie, smaczne i bardzo dobrze przyrządzone przez Hiszpanów.
Praktycznie w każdej dobrej knajpie znajdziecie bogate menu i spróbujecie dosłownie wszystkiego, co się wodzi w morzu.


Oczywiście #1 dań tradycyjnych Barcelony posiada właśnie paella, którą zjecie w prawie każdym pubie.
Dzięki temu, że nas gościła nasza hiszpańska rodzina, mieliśmy okazję obserwować jak owo danie się przygotowuje od zera, a przede wszystkim, spróbować oryginalnego smaku, który powstał korzystając z przepisu dziadka-pradziadka.
Zapewniamy – nigdy się nie uda zrobić takiej paelli w domu, przede wszystkim dlatego, że głównym składnikiem są świeżę owoce morza, dobrej jakości – o co trudno się pokusić w Polsce…

Przystanek Berlin

Od razu na start możemy powiedzieć, że niemiecka kuchnia jest ciężka i tłusta – panierka, frytki, kiełbasy czyli zdecydowanie nie są to lekkie potrawy, a tym bardziej nie są fit 🙂 Aczkolwiek wiadomo, że wszystko zależy od własnego nastawienia i upodobań – jeśli ktoś dba o sylwetkę i chce pożyć nieco dłużej będzie owe jedzenie ograniczał.
Co jedliśmy w stolicy Niemiec?
Lokalnych klasyków jest kilka, np. Eisbein mit Sauerkraut czyli golonka z kapustą kiszoną lub Döner Kebap, i choć to może Was nieco szokować, ale jest uważany za tradycyjną berlińską potrawę 😉 Niestety, nie zdecydowaliśmy się na golonkę bo niezbyt za nią przepadamy, a na kebap zabrakło nam czasu, musieliśmy wybrać mniejsze zło 🙂 Dlatego na obiad zjedliśmy Wiener Schnitzel czyli sznycel wiedeńsku (do którego przejdziemy za chwilę), ale to nie on doprowadził do orgazmu nasze kubki smakowe.


Daniem #1 była Currywurst czyli tradycyjna niemiecka kiełbaska, grillowana i doprawiona dużą ilością curry, a najlepsza miejscówka gdzie dostaniecie najsmaczniejszą currywurst jest Curry 36.
Niech nie zniechęca Was tylko ogromne kolejki, które się tam gromadzą – jest to najsmaczniejsza grillowana kiełbasa, jaką w życiu jedliśmy! Niebo w gębie ♡

Ahoj Praha!

Zupełnym przeciwieństwem do tłustego Berlina jest czeska Praga.
Do Pragi mamy szczególny sentyment bo była to nasza pierwsza wspólna podróż za granicę Polski, ale też szalona i bardzo ekscytująca.
Jeśli mówimy o Czechach to oczywiście, trzeba pamiętać by spróbować czeskiego piwa – choć za bardzo nie przypadamy za alkoholem, to Pilsnera spróbowaliśmy i bardzo nam posmakował 🙂


Z tradycyjnych czeskich potraw bardzo nam posmakował gulasz w chlebie. 


Kolejnym smakiem było danie o nazwie brynzové halušky, które co prawda wywodzą się ze Słowacji i nie są tradycyjnym czeskim daniem, ale bardzo nam posmakowały 🙂

Wiedeń

Jedno z naszych ulubionych miast w Europie.
Duży, potężny, z piękną architekturą i, oczywiście, smacznym jedzeniem 🙂

To właśnie w Wiedniu jedliśmy nietypowe dla nas, Polaków, śniadanie, którym się bardzo zainspirowaliśmy.


W stolicy Austrii zestawy śniadaniowe są różne – niektóre bardzo przypominają nasze polskie, które zjecie w każdej knajpie (czyli jajko na miękko, świeże bułeczki z plastrami sera, wędliny i świeżych warzyw) oraz takie, które u nas bardziej by się zaliczyły się do obiadów 😉 Mówimy tu o zestawie, który składa się ze szpinaku, jajka sadzonego i ugotowanych i podsmażonych na masełku ziemniakach 🙂 Może i nie brzmi to ekstrawagancko, ale nam tak posmakowało, że często to proste danie robimy w domu (szczególnie kiedy nie mamy pomysłu na obiad).

Wiedeńska kolacja była niemniej intrygująca 😉
Zamówiliśmy sobie klasyki – sznycel wiedeński oraz ziemniaczaną sałatkę dla pani i, oczywiście, gulasz dla pana.
Ze sznyclem już mieliśmy wprawę w Berlinie, więc spodziewaliśmy się bardzo podobnej wersji tego dania. Nie zastanowiliśmy się jednak nad tym, że rozmiary dań w Austrii i Niemczech mogą się różnić 😀
Później jednak zrozumieliśmy, dlaczego kelner tak do nas się uśmiechał w trakcie składania zamówienia i dopytywał, czy na pewno wszystko zjemy – mianowicie sznycel był tak olbrzymi, że starczyłoby go na tydzień, a więc nie daliśmy rady we dwójkę go zjeść…  😀


Jeszcze jednym wiedeńskim przysmakiem były przekąski, które znaleźliśmy na jarmarku – krążki ziemniaczane oraz pieczone kasztany. Szczególnie to drugie nam bardzo posmakowało i teraz za każdym razem nie ignorujemy jarmarków, lecz o nie zahaczamy w poszukiwaniu tej nietypowej przekąski.

Lovely London

Zapewne, jest wiele londyńskich smaków, które warto spróbować, my przedstawiamy nasze ulubione 🙂


Jeśli kiedykolwiek droga Was zaprowadzi do Londynu – koniecznie wpadnijcie na śniadanie do jednego z londyńskich pubów. Dlaczego? Bo śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a Anglicy lubią sobie pojeść 🙂
Nie będziemy tu mówić dlaczego ich śniadania są wyjątkowe – wystarczy spojrzeć na zdjęcie powyżej.
Cena w stosunku do porcji też nie jest duża, a zjecie śniadanie, którego nigdy nie będziecie w stanie odtworzyć (my ciągle próbujemy go zrobić w domu i wciąż smakuje inaczej).


Kolejnym londyńskim smakiem jest kuchnia uliczna, a przede wszystkim legendarne Fish&Chips.

Nasze Fish&Chips znaleźliśmy w Camden Town, i chociaż próbowaliśmy tę rybkę pierwszy raz w życiu, bardzo nam posmakowała. Szczególnie smakuje uliczne jedzenie spożywane na ulicy – np. w pobliskim parku na ławeczce – pycha! 😉

Pewnego razu w Budapeszcie

W Budapeszcie byliśmy bardzo krótko i zdecydowanie 3/4 swojego czasu poświęciliśmy na zwiedzanie, dlatego o ich lokalnym jedzeniu zbyt wiele nie powiemy.
Jeśli chodzi o dania tradycyjne to do lekkich one nie należą – ziemniaki, sznycle, langosze (placki na słono, podawane ze śmietaną i startym żółtym serem), kiełbasy i inne ciężkostrawne smakołyki.
Na dodatek są ostrawe – da się w daniach wyczuć słynną węgierską papryczkę, której olbrzymi wianek przywieźliśmy do domu (pali jak zła!).


Nie mogliśmy się powstrzymać by nie zamówić… gulaszu 😀 I, oczywiście, bardzo nam smakował 🙂

A co na to kuchnia polska?

Oczywiście, kuchnię polską bardzo lubimy, szczególnie wpadać na obiadki do naszych mam 🙂
A które lokalne dania nam smakowały najbardziej i w których miastach?

Gdańsk 


Tu po raz pierwszy zjedliśmy tak dobrego pieczonego ziemniaka 🙂
Przypominał kraba bo był z mięskiem kraba – czekaliśmy na niego z godzinę, bo knajpa dopiero się otwierała, ale zdecydowanie opłacało się czekać.
Teraz też często szukamy pieczonych ziemniaków w Warszawie – głównie zamawiamy owe z Kumpir Kebab oraz Król Ziemniak.
Nie są to ziemniaki jak nad morzem, ale jednak.

Sopot

Lubicie rybę?
My bardzo chętnie zjemy, ale kiedy będzie ochota 🙂


Sopocką rybę mogliśmy wcinać zdecydowanie częściej niż tę z Lidla 🙂 Lubimy świeżą rybę, dobrze doprawioną i z fajnymi dodatkami. A jak do tej pory, najbardziej nam smakowała właśnie ta z Sopotu.

Świeżutkie owoce morza nam bardzo smakowały w Barcelonie, wiemy też jak smakuje ryba z Bałtyku, nie możemy się teraz doczekać, aż wreszcie odwiedzimy Norwegię i spróbujemy prawdziwego łososia ze skandynawskich wód.

A Wy, jakie jedzenie lubicie najbardziej?

You Might Also Like...