Lifestyle

Annabelle Minerals czyli kosmetyki mineralne

Długo zastanawiałam się od czego zacząć dzisiejszy wpis. Starałam się wymyślić jakiś bajerancki hiper super wstęp, ale po chwili, uśmiechając się w myślach, stwierdziłam, że tego nie zrobię – nie byłabym wtedy sobą. Mogę używać pięknie trudnej i pogmatwanej polszczyzny jak wszyscy dzisiejsi „blogerzy”, ale po co? Polszczyznę kocham całym sercem (pewnie też dlatego, że nie jest to mój ojczysty język), ale żadnych bajerów i upiększeń stosować nie będę (w końcu tematem przewodnim bloga jest lifestyle, a nie jak „polszczyzna płata nam figle”).

Dzisiejszy wpis, jak już pewnie domyślacie się z tytułu, poświęcę kosmetykom. Oczywiście, tym naturalnym, bo innych nie toleruję ani ja, ani moja skóra. A jak też pewnie wiecie z innych wpisów – bardzo stawiam na naturalność, nie lubię się malować, nie farbuję włosów, nie robię sztucznych rzęs, brwi ani włosów. Ale to nie znaczy, że nie lubię dbać o siebie, a przede wszystkim o swoją cerę.

Nie należę do osób, które mają nieskazitelnie jedwabną i bezproblemową cerę (jak każdy), którą wystarczy tylko myć ciepłą wodą. Moja cera często walczy o bycie w centrum uwagi 🙂 Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo delikatna, a więc ma skłonności do częstszego przesuszania się, szczególnie pod wpływem zmiany temperatury, działania klimatyzacji etc. Co znaczy, że muszę ją odpowiednio nawilżać oraz uważać na składniki, które mogą ją tylko bardziej ściągać lub nadmiernie przetłuszczać… O pielęgnacji zaś porozmawiamy innym razem 🙂

Przy bardzo jasnej karnacji (tak, jestem blada) poza tym, że muszę uważać na słońce i pamiętać o filtrach, to też stosować chociażby minimalną ilość podkładu. Niestety, worki pod oczami nie są sexy, tak samo jak jakieś dziwne plamki, które zostają po krostce czy ugryzieniu komara sprzed pół roku (tak, na jasnej cerze, niestety, bardzo długo zostają ślady po jakichkolwiek zmianach skórnych) zmuszają do stosowania kosmetyków korygujących.
Dlatego my, kobiety, chcąc zadbać o wyrównany koloryt skóry (nie mówię tu o kilogramowych tapetach!), sięgamy po korektory, podkłady lub pudry. A sięgając po nie, chce nam się trafić na takie, które jeszcze bardziej nie zaszkodzą.
Takimi właśnie kosmetykami są Annabelle Minerals.

kosmetyki mineralne

Moja przygoda z Annabelle Minerals czyli naturalnymi kosmetykami mineralnymi, zaczęła się kilka miesięcy temu, kiedy szukając dobrego kremu nawilżającego, usłyszałam o tej nazwie i nie mogłam się powstrzymać by nie sprawdzić.
Nie będę zanudzać Was szczegółami, wszystkie opisy znajdziecie w Internecie 😉
Od siebie mogę powiedzieć, że pierwszy raz korzystam z sypkiego podkładu, bo zawsze się martwiłam, że będzie on jeszcze bardziej przesuszał moją i tak zwariowaną cerę. Ale nie w przypadku Annabelle – ten nie przesusza. Ba, jeśli ma się suchą cerę można go stosować z olejkami lub dodawać do ulubionego kremu nawilżającego lub fluidu. Podkład świetnie się dopasowuje, nie rozmazuje się, nie tworzy też efektu maski na twarzy. Nie jest też wybredny – testowałam go z różnymi kremami nawilżającymi, a nawet z wazeliną – za każdym razem dobrze się spisywał. Nie wysusza, nie zapycha porów, pozwala skórze oddychać.

mineralne kosmetyki
Jeszcze jedną zaletą jest paleta kolorów. Jako posiadaczka bardzo bladej skóry, nigdy nie mogłam dopasować kolorystycznie żadnego podkładu. W Annabell po kilku próbach maźnięcia pędzlem znalazł się ten idealny – golden cream 😉
Na miejscu też znalazłam hipoalergiczne pędzle z włosia syntetycznego, które faktycznie nie podrażniają jeszcze bardziej skóry. Owszem, nie są to najtańsze pędzle (kosztują tyle, co mniejsze opakowanie podkładu), ale uważam, że warto zainwestować raz, ale w porządny materiał. I nie koniecznie musicie kupować wszystkie! Moimi wybrańcami są flat top (jest najbardziej uniwersalny do nakładania podkładu) oraz mini kabuki, który, choć i jest przeznaczony do nakładania cieni, u mnie się bardzo sprawdzą, jeśli potrzebuję nanieść podkład tylko punktowo lub rozświetlić okolice zmęczonych oczu 🙂

Annabelle Minerals to nie tylko podkłady, znajdziecie tu też korektory, pudry, a także róże i cienie. Na temat tych ostatnich się jednak nie wypowiem, bo nie stosuję takiego typu kosmetyków, ale myślę, że nie są gorsze od podkładów – wszystkie kosmetyki są oparte na czterech tych samych składnikach mineralnych.

Więcej znajdziecie na stronie Annabelle Minerals, a jeśli pojawią się jakieś pytania – śmiało, chętnie na nie odpowiem.

 

You Might Also Like...